W kilku słowach o ostatnich meczach Realu Madryt...
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
Co w piłce
RSS
środa, 11 kwietnia 2012
Real Madryt w ciągu 3 tygodni utrudnił sobie życie niesamowicie. Z 10 punktów przewagi nad Barceloną zostały 4 jakże cenne punkciki. Na 7 kolejek przed końcem Real czeka wyjazdowe spotkanie z Atletico Madryt i Athletic Bilbao no i co najgorsze - wizyta na Camp Nou.
Remis 0-0 z Valencią wprowadził lekki nie pokój w szeregi Blancos. Jednak według mnie remis ten wyjdzie Realowi na dobre, ponieważ taka presja sprawi, że Królewscy zaczną podchodzić do spotkań poważnie, wcześniej wydawało się, że lekceważyli rywali. Teraz pora wziąć się do pracy, wszystko w nogach piłkarzy Realu. Nie można patrzeć na sędziego, nie można patrzeć na to, że Barcelonie rywale się podkładają, a jak już próbują z nią walczyć to i tak sędzia robi tam swoje. Guardiola próbuje wmówić mediom, kibicom, że mistrzostwo jest nie mal nie możliwe, że nie wygrają 15 meczów z rzędu - czyli do końca sezonu. Trele morele - sranie w banie. Wszyscy wiemy jakich rywali ma Barca, jakich ma Real. Nie oszukujmy się, jedyne spotkanie w jakim Barca może stracić punkty to Gran Derby.
Real natomiast ma malutki margines błędu - ale to nie oznacza, że musi go wykorzystywać. Można pozostawić go na czarną chwilę. Jeśli chce się zdobyć mistrzostwo trzeba to pokazać na murawie, nie  w wywiadach.
Maraton 7 finałów czas zacząć, na początek mały deser - czyli derby Madrytu z Atletico. Czerwono biali nie wygrali z Realem od 12 lat i nie ma innego wyjścia jak tą passę utrzymać, odnosząc przekonujące i spokojne zwycięstwo co by ostudzić główki katalończyków.


21:39, wydrajarocin
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 marca 2012
Ostatnie wydarzenia w Lidze Hiszpańskiej spowodowały, że czysto piłkarskie rozgrywki zeszły na drugi plan. Na pierwszym widnieją natomiast sędziowie. Kto spowodował taką, a nie inną sytuację w La Liga? Cóż, do tej pory Ci, którzy twierdzili, że o sędziach nie rozmawiają mówią o nich aż ponadto. Ludzie powiązani z FC Barceloną, zarząd, trener, zawodnicy, dziennikarze i oczywiście kibice uparcie twierdzą, że przewaga Realu Madryt nad Barceloną nie wynika z tego, że Blancos są lepsi, lecz faktu iż Barca została okradziona przez sędziów w kilku spotkaniach.
Jeden z dziennikarzy Katalońskich stwierdził nawet, iż pozbierał wszystkie sytuacje sporne w meczach Realu Madryt w tym sezonie i ułożył z nich kompilację filmową, którą żądał aby zarząd Barcelony przedstawił komitetowi sędziowskiemu Primera Division.

Według wyliczeń dziennikarzy z Barcelony Real miałby teraz 2 punkty przewagi nad Barceloną, gdyby sędziowie prowadzili zawody jak się należy. Szkoda tylko, że Ci sami dziennikarze nie zmontowali zestawienia spornych sytuacji z udziałem zawodników Barcy. Daleko szukać nie trzeba, wystarczy by wspomnieć mecz Barcelona - Real w Pucharze Króla i nie uznaną prawidłowo zdobytą bramkę Ramosa. Nie uznaną dlatego, ponieważ niebywale znakomitym aktorstwem po raz kolejny pochwalił się Dani Alves.

Wczoraj Real Madryt grał na trudnym terenie w Sevilli z tamtejszym Betisem. Zespół trenera Pepe Mel'a wspierany przez fantastycznych kibiców o mały włos nie spowodował, że w Barcelonie wzrosła by temperatura z minus 10 do przynajmniej minus 8...
Po raz kolejny mecz był ciężki, po raz kolejny rywal gryzł trawę aby tylko ugrać coś z Realem. Iturralde Gonzalez tylko przez pierwszą połowę mógł sędziować wczorajszy mecz pomiędzy Betisem Sevilla a Realem Madryt. Pod koniec pierwszej części zaczynał odczuwać ból w prawym udzie, co w ostateczności sprawiło, że musiał zamienić się rolami z sędzią technicznym, Oscozem Saguésem. I o sędziach w tym meczu można by powiedzieć tyle. Jednak, dzięki "wspaniałemu" ekspertowi jakim jest pan Leszek Orłowski z Canal+ i tygodnika "Piłka nożna" pozytywny obraz sędziowania w tym meczu został skreślony.
Uszy bolały i śmiech nasuwał się na usta gdy słyszy się taką stronniczość w komentowaniu meczów Realu przez fanatyka Barcelony, Orłowskiego.
Momentami w meczu Betis - Real, przypomnę jeszcze raz BETIS - REAL widział On rzut karny dla... BARCELONY!!!

Przy pierwszym golu dla Betisu zawodnik tego klubu delikatnie zagrał piłkę ręką, realizator tego spotkania pokazywał chyba z 15 powtórek, ale pan Orłowski wolał w tym czasie mówić o awarii samochodu Ronaldo niż skomentować sytuację z meczu. Natomiast przy rzekomej ręce Ramosa pobił rekord świata. Z premedytacją i czerwoną kartką według specjalisty C+ powinien opuścić boisko Sergio Ramos. Faktycznie, pan Orłowski żyje chyba w świecie, gdzie za zagranie piłki udem wylatuje się z boiska...
Bo przecież wszyscy krzywdzą Barcelonę...
09:27, wydrajarocin
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 06 lutego 2012
Real Madryt ma przewagę 7 punktów nad odwiecznym rywalem, czyli Barceloną. Przewaga ta za pewne wywołuje duży nie pokój o ile nie frustrację w ekipie Pepa Guardioli. Dlaczego? A no dlatego, iż 3 lata z rzędu to Real musiał znosić upokorzenia, zwycięstwa i rekordy Barcelony, za każdym razem Katalończycy widzieli Blancos w lusterku wstecznym. Od przyjścia do Realu Jose Mourinho wszystko się zmieniło. O ile w pierwszym sezonie jeszcze nie było tego tak widać, o tyle teraz praca Mourinho przynosi spodziewane efekty. Nie od dzisiaj wiadomo, że zespoły The Special One odnoszą największe sukcesy w II prowadzonym przez niego sezonie. Na dzień dzisiejszy przewaga Realu mówi dużo, pokazuje, że Królewscy grają równiej i nie gubią głupio punktów, szczególnie w meczach wyjazdowych, w których to Barcelona pod tym względem jest daleko za Realem.
Jeśli Blancos dalej będą zwyciężać takim tempem to pobiją wszelkie rekordy w lidze, a nawet w Europie. Obecnie średnia strzelonych bramek przez Real na mecz wynosi 3,5 gola. Jeśli zostanie ona utrzymana to Królewscy strzelą grubo ponad setkę goli w lidze.
Jose Mourinho doskonale zdaje sobie sprawę z tego, iż przewaga, którą Real ma obecnie nad Barceloną jest bardzo cenna i za wszelką cenę nie można jej zniweczyć. Real musi wygrywać wszystko do końca sezonu, bo Blancos na to stać! Przez ciernie do gwiazd!
Niech wreszcie na dobre powróci stary, wielki, galaktyczny Real Madryt!

22:06, wydrajarocin
Link Komentarze (3) »
czwartek, 26 stycznia 2012
To już koniec przygody Realu Madryt z Pucharem Króla. Królewscy we wczorajszym klasyku zremisowali z Barceloną 2:2 i tym samym nie zdołali przychylić szali zwycięstwa na własną stronę.
 Wygrana była blisko, w zasadzie Real zrobił wszystko aby wygrać to spotkanie, potrzebne były 3 bramki i te trzy bramki Real strzelił lecz jednej z nich sędzia Teixeire Vitienes w wiadomy tylko dla siebie sposób nie uznał. Duży pokaz aktorstwa przy tej sytuacji zaprezentował nam Dani Alves.

Mimo iż awansu Real nie osiągnął, to pokazał w tym spotkaniu, że można z Barcą rywalizować na tym samym poziomie, a nawet być drużyną lepszą. Nie było już posiadania piłki 70% - 30% na korzyść Barcy, nie było zamykania Realu we własnym polu karnym, była za to momentami rozpaczliwa obrona. Królewscy walczyli jak lwy, można nawet powiedzieć, że nie tyle o honor co o awans. Było tak blisko jednak skończyło się jak zawsze.

Być może gdy by chociaż jedną z trzech stuprocentowych sytuacji wykorzystał Higuain w pierwszej połowie wynik byłby inny. Warto dodać też fantastyczny strzał Ozila z 30 metrów po którym piłka wylądowała na poprzeczce bramki strzeżonej przez Pinto.
Szczęście jednak (i sędzia) nie było po stronie Królewskich.
Należy też wspomnieć o dobrej grze Cristiano Ronaldo, który "spalanie się" w meczach z Barceloną ma już za sobą. Wczoraj, tak jak w I meczu na Bernabeu widzieliśmy walczącego Ronaldo, pożytecznego, podającego, groźnie strzelającego z dystansu i co najważniejsze strzelającego gola! Zobaczyliśmy też świetnego Benzeme, który z łatwością minął Puyola po tym jak przerzucił sobie nad nim piłkę. Widzieliśmy walczącego Pepe, któremu nie przeszkadzały gwizdy całego Camp Nou i na koniec przed honorową trybuną pocałował przed katalończykami herb Realu.

Widzieliśmy walczący Real Madryt, taki Real jaki chcemy oglądać w każdym meczu. Pokazali piłkarze Blancos, że potrafią dlatego można i trzeba od nich wymagać wygrania Ligi i Champions Leage, bo każdy madridista wierzy, że można to wygrać!

18:17, wydrajarocin
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 24 stycznia 2012
To nie jest wykład Mourinho.
Nie wpaść w pułapkę Xaviego i aparatury Barcelony tylko grać przeciwko Katalończykom twarzą w twarz, ponieważ wiemy, że można!
Jest to sposób na dobrą grę, która może nie gwarantuje sukcesów ale pozwoli godnie pożegnać się z Pucharem Króla. Nie eksperymentować, tylko grać swoje.
Nie wiadomo jeszcze czy jedenastka, która wybiegła w niedzielę zagra z Barceloną, bo projekty Mou są tajemnicą.
Mimo iż brakowało agresywności, charakteru i świeżości zwłaszcza w pierwszej połowie z Athletic Bilbao Królewscy wygrali 4:1. Jednak teraz na przeciwko nich stanie Barca.
Nadszedł zatem czas aby podjąć działania i postawić wszystko na jedną kartę ponieważ w futbolu zdarzały się nie takie rzeczy! Nie zwracać uwagę na żadne prowokacje, żadne gierki, nawet na sędziego jeśli będzie kręcił tylko grać swoje tak jak tradycja tego wielkiego klubu nakazuje!



Real ma odważnych graczy, nie ma nic do stracenia, a wszystko do zyskania. Wydawać się może, że wyeliminowanie Barcy może być początkiem zniszczenia imperium Cule i na pewno będzie to miało wpływ na psychikę Realu, który do tej pory był licznie policzkowany przez Katalończyków. Cały zespół, Madridistas i fani odnieśli takie same "obrażenia", bolesne rany ale do wyleczenia.

Historia Realu pokazuje, że nie takie remontady Królewscy odnosili zatem trzeba postawić na upór i walczyć na maksa, z charakterem i sercem, bo Real był, jest i będzie wielki!
18:07, wydrajarocin
Link Komentarze (1) »
niedziela, 22 stycznia 2012
Chciałbym polecić wszystkim nową stronę poświęconą dla kibiców Realu Madryt w Polsce.

www.realmadrytfans.cba.pl


18:39, wydrajarocin
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 17 stycznia 2012
Przed nami kolejny klasyk między Realem Madryt a FC Barceloną, kolejne już starcie przed którym wymagania co do Realu Madryt są ogromne. Czy tym razem Królewscy wreszcie odniosą zwycięstwo na Santiago Bernabeu z odwiecznym rywalem?
Wydawać się może, że okazja jest idealna bowiem Barca w ostatnich spotkaniach ma problemy w defensywie, traci bramki, pojawia się nerwowość w grze, a także problemy ze strzelaniem bramek. Real mimo iż na Majorce nie wypadł dużo lepiej ma psychiczną przewagę po odniesionej remontadzie zachowuje bowiem nadal 5 punktową przewagę nad ekipą Guardioli.

Zastanawiać może to jak poradzi sobie Mourinho ze zmontowaniem składu na mecz z Barceloną, bowiem nie zagra Khedira, Arbeloa, Carvalho, nie pewny jest także występ Pepe oraz Di Marii.
W słabej formie jest Xabi Alonso i niestety Cristiano Ronaldo, od którego zapewne jak zwykle będzie wymagać się najwięcej w meczu z Dumą Katalonii. Być może fakt, że CR7 nie radzi sobie ostatnio najlepiej zmotywuje go jeszcze bardziej i ten mecz będzie przełomowym?

Jedno jest pewne, Real musi jutro zagrać otwartą piłkę, agresywną i ofensywną, taką jak prezentował przez pierwsze pół godziny ostatniego spotkania ligowego oraz taką jak prezentował podczas chociażby finału Pucharu Króla i Superpucharu.
Królewscy pokazali, że można tak grać teraz trzeba to tylko powtórzyć i co najważniejsze nie stracić bramki na Bernabeu.
Wydawać się może, że łatwiej jednak będzie strzelić bramkę na Camp Nou niż nie stracić jej w Madrycie. Oby jednak ta teoria nie znalazła jutro miejsca.
Naprzód Madrycie!!!
20:08, wydrajarocin
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 08 stycznia 2012
Dzisiaj Real odniósł drugie zwycięstwo w tym sezonie, pokonując tym razem Granadę 5:1.
Przed kilkoma dniami z problemami w Pucharze Króla Blancos pokonali Malagę, po tym meczu Mourihno powiedział swoim piłkarzom, aby wyszli na drugą połowę i pozbierali śmieci porozrzucane w pierwszej połowie. Efekt? Królewskim zbieranie papierków zajęło 10 minut. Zaczął ten, po którym można było się tego najmniej spodziewać, mianowicie Sami Khedira.
W tym meczu widać było, że nie którzy zawodnicy jeszcze myślami są na wakacjach. Jose na konferencji prasowej powiedział, że gdyby mógł wymienił by całą drużynę. Nawet święty Iker popełnił błąd, który kosztował Real gola.
Całe szczęście, że portugalski trener potrafił wpoić swoim piłkarzom, że nie są już na wakacjach, że aby wygrać mecz trzeba strzelić 3 gole, ta sztuka piłkarzom Realu o dziwo w drugiej połowie przyszła bardzo łatwo.
Dzisiaj przy golu Granady na 1:1 można było zauważyć, że nie które "śmieci" Realowi znów wysypują się z worka, lecz tym razem gracze Blancos w porę je pozbierali.
Świetny po raz kolejny Benzema, coraz lepszy Ozil, sprytny Higuain, król Sergio Ramos no i wreszcie rozkapryszony Ronaldo.

Przed Realem rewanżowe spotkanie z Malagą w Pucharze Króla, które też oficjalnie jest powodem nie stawienia się Cristiano Ronaldo i Jose Murihno na gali FIFA gdzie zostanie wręczona m.in. złota piłka najlepszemu piłkarzowi globu.
Nie dawno najlepszym trenerem na świecie został uznany Pep Guardiola, moje osobiste zdanie jest takie, że dopiero gdy osiągnie on coś z innym zespołem niż Barcelona będę mógł z czystym sumieniem stwierdzić, iż jest dobrym trenerem. Mourihno pokazał w wielu klubach, że zna się na swojej pracy jak nikt inny.

Miejmy nadzieję, że we wtorek Real ogra Malagę ( tak naprawdę nie wierzę w to, że będzie inaczej) i będziemy mogli się wkrótce ekscytować kolejnymi Gran Derby w Pucharze Króla, oczywiście zwycięskimi dla Realu!
00:35, wydrajarocin
Link Dodaj komentarz »
środa, 21 grudnia 2011
W lidze hiszpańskiej pora na przerwę świąteczną, piłkarze Realu Madryt mogą ten czas spędzić w bardzo dobrych humorach, są bowiem samodzielnym liderem ligi, wyprzedzając Barcelonę o 3 punkty. Mimo porażki w Gran Derbach Real może uznać tą rundę za wyśmienitą. Komplet zwycięstw w lidze mistrzów, spokojna przeprawa w Pucharze Króla no i wspomniana pozycja w lidze. Czego chcieć więcej? Równie wspaniałych wyników na wiosnę.
Każdy zawodnik Realu Madryt powinien mieć 3 małe życzenia na święta, mianowicie wygrana ligi mistrzów, Pucharu Króla no i ligi hiszpańskiej. Chciałbym aby jedno z nich mogło chociaż się spełnić na wiosnę. Wierze w to bardzo mocno, wszystko przemawia za tym, że będzie ten sezon jeszcze lepszym niż poprzedni i oby to miało miejsce.
Korzystając z okazji życzę wszystkim wesołych Świąt Bożego Narodzenia, spędzonych w miłej rodzinnej atmosferze, wśród kibiców Blancos!:)
Niech to będą BIAŁE święta!
21:54, wydrajarocin
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 grudnia 2011

Wczoraj odbyły się Gran Derby, które Real niestety znów przegrał.
Przegrał tylko i wyłącznie na własne życzenie, co może dziwić zwłaszcza, że przecież trenerem Blancos jest wyśmienity taktyk Mourinho. Tym razem jednak Mou z taktyką nie trafił w 100 %, co więcej nie potrafił ją zmienić w odpowiednim momencie, aby odwrócić losy meczu. Zacznę może od początku, jak można było się spodziewać Real zaatakuje od pierwszych sekund mecz, każdy to wiedział, aczkolwiek bramki już w 22 sekundzie nikt się nie spodziewał. W tej chwili każdy fan Realu, w tym także ja był w niebie. Przez chwilę wierzyłem w to, że wreszcie nadszedł ten czas, czas Galacticos, jednak po chwili zszedłem na ziemię, pomyślałem jeszcze 89 minut meczu, w którym tak naprawdę bramka na 1-0 nie ma większego znaczenia. Zupełnym nie porozumieniem było wystawienie od pierwszej minuty Ozila, który długo utrzymuje swój stan niskiej formy, co prawda miał swój udział w strzelonej bramce, ale większa w niej "zasługa" Valdesa niż Di Marii i Ozila. Zawiódł także Sergio Ramos, który wraz z Pepe miał rządzić w obronie, za dużo chaosu i nerwów, nie potrzebne wielokrotne wyjścia do przodu. I wreszcie Cristiano Ronaldo, fakt - jak zwykle nie zagrał w Gran Derbach wielkiego spotkania, jednak zamiast na krytyce może spojrzeć na to trochę od drugiej strony? Bo to, że trafiał z wolnego w mur widział każdy, to że spudłował dwie setki także. Szkoda tylko, że te 99% krytykantów nie zauważyło, że przez większość meczu był kryty podwójnie lub potrójnie, jak minął jednego od razu był przy nim drugi. W odróżnieniu od Messiego, Ronaldo nie miał tyle przestrzeni co Argentyńczyk, ale cóż..bywa. A propos Messiego, nie da się o tym nie wspomnieć, bo naprawdę ile kroć oglądam mecze z udziałem Barcelony tyle kroć nie mogę zrozumieć dlaczego szanownemu Messiemu tyle przewinień uchodzi płazem. Ok, nie dał sędzia drugiej żółtej Messiemu za faul na Alonso, dlaczego jednak kilka minut wcześniej Alonso za taki sam faul na Messim obejrzał żółty kartonik? No właśnie, no ale oczywiście co to by było jakby pan Leo musiał opuścić boisko.

Dzisiaj czytałem wypociny pana Wesołowskiego na WP.PL, masakra gorszego braku obiektywizmu i zachwalania "kosmicznej gry Barcelony nie widziałem". Messi rządził itd? w którym momencie rządził? chyba tylko asystując przy bramce Alexisa.. szkoda słów. Brakowało tylko tego aby Xavi znów powiedział, że Real nie chciał grać w piłkę...

Pozostaje podnieść głowy do góry! Walczyć i jeszcze raz walczyć! Za tydzień wygrać z Sevillą i wrócić na fotel lidera, tam gdzie miejsce Realu i szanować te 3 punkty przewagi! To jest teraz najważniejsze! Mam nadzieję, że Real znów trafi na Barce w Pucharze Króla, daj Boże w Lidze Mistrzów i tym razem Blancos gryząc trawę zagrają całe 90 minut tak jak pierwsze 20 wczorajszego meczu!
Hala Madrid! z pozdrowieniami dla wszystkich Madridistas!!!
22:28, wydrajarocin
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2